tissot ballade powermatic 80

Wśród wielu opinii o najnowszym Lange, często pojawiała się ta, że co by nie mówić o designie, to esencja Lange. Słyszałem też zdanie, że choć istotnie tak jest, Lange mogło się bardziej postarać. Ja nie mam takiego przekonania i nawet nie chciałbym, żeby tak w sumie tradycyjna marka (co jak wspomniałem, jest jej siłą) kombinowała. Odysseus to Lange z krwi i kości, dokładanie taki, jaki być powinien... co sprowadza mnie do drugiej konkluzji. Niezmienione pozostało matowe wykończenie, białe aplikacje i idealna, minimalistyczna symetria trzech lekko wpuszczonych totalizatorów, niezakłócona absolutnie zbędnym w kosmosie datownikiem. Logo Omegi na godz. 12 jest namalowane w modelu hesalitowym, w szafirowym zaś nałożone na tarczę. Jedną z wielu zalet klasycznego, męskiego zegarka jest obcowanie z jego mechanizmem. O ile przy automacie sprowadza się to do okresowego regulowania czasu albo daty, dużo więcej frajdy daje mechanizm z ręcznym naciągiem. To właśnie na taki - dawno niewidziany w portfolio marki - kaliber zdecydowała się Omega w modelu Trésor. Chlorek etylu wraz z puszką membranową umieszczono w hermetycznym naczyniu. Wewnątrz puszki znajduje się sprężyna, której działanie opiszę za chwilę. W momencie wzrostu temperatury, zwiększa się prężność pary chlorku etylu co powoduje przesunięcie jednej ze ścianek puszki (druga przymocowana jest do wieczka). Warto jeszcze poruszyć kilka zagadnień. Jak wynika z konstrukcji mechanizmu, datownik Aquatimera powinien błyskawicznie zmieniać się, gdy nadejdzie północ. Zaobserwowałem jednak, że o godzinie 23:58 tarczka daty zaczyna się bardzo wolno poruszać, by o godzinie 00:01 wykonać błyskawiczny przeskok. Pewnie wiecznym malkontentom nie przypadłoby to do gustu, gdyż stanowi minimalne odstępstwo od wzorca. Modelowi Heritage 1948 Chronograph z pewnością urody nie brakuje, a i nawiązań do stylistyki z lat 50. ma w sobie całą masę. I tu dochodzimy do clou – Tissot nie jest dzisiaj firmą z górnej półki, ba, nawet na średnią wdrapuje się bardzo sporadycznie. Zegarkiem takim jak ten udowadnia jednak, że chcieć to móc, a możliwości ewidentnie są całkiem spore.
W wysokim, oczywiście polerowanym bezelu osadzone zostało szafirowe, wypukłe szkiełko, a pod nim cyferblat, którego elementy opisałem we wstępie. Każdy z nich jest bardzo staranie wykonany, a detale pokroju fazowania indeksów czy delikatnego szlifu na srebrnej bazie automatycznie podnoszą poziom wykonania o stopień wyżej. D? Cóż, dość powiedzieć, że kiedy pierwszy raz otworzyłem piankowe pudełko z zegarkiem, od razu je zamknąłem i wyszedłem na kawę... Niektóre rzeczy wymagają bowiem chłodnej oceny i... nomen-omen czasu. Kiedy Hans Wilsdorf powoływał do życia markę Rolex, założył sobie tworzenie idealnie użytkowych zegarków, w których – zgodnie ze starym branżowym motto - forma podąża za funkcją. Premierowy Datejust – referencja 4467 – miał automatyczny mechanizm kaliber 710 z rotorem nakręcającym sprężynę, umieszczony w wodoszczelnej niczym zamknięta ostryga kopercie Oyster (stąd też jej nazwa). Podstawowym założeniem, na jakim skupili się projektanci, było zintegrowanie wskazań stopera w jednym punkcie, na jednej tarczy, niczym zegarek w zegarku. W rezultacie totalizator godzinowy i minutowy połączone są w jedną małą tarczę (umieszczoną na godzinie 12) z dwoma wskazówkami pokazującymi odpowiednio upływające minuty i godziny. Stoper pozwala zmierzyć czas do maksymalnie 12 godzin. Obrotowy bezel (120 kliknięć) ma ułatwiające operowanie nim wypustki i skalę 60-minutową, z wyszczególnionymi ostatnimi 15 minutami. Jego wewnętrzna, nieruchoma część to z kolei skala tachymetru.
O młodym ale bardzo prężnie rosnącym w siłę De Bethune pisaliśmy już kilka razy, choćby przy okazji wizyt w Bazylei (czytaj TUTAJ i TUTAJ) czy rankingu 'Best of Basel' (TUTAJ), w którym to właśnie nowy chronograf marki uznałem za najciekawszą premierę tegorocznych targów. Réplicas de tag-heuer Relógios Mechanizm ma ponadto koło kolumnowe, które gwarantuje precyzyjne i płynne operowanie stoperem. Ten ma tradycyjnie dwa przyciski we flance koperty – jeden do startowania i stopowania, drugi do resetowania chronografu. Flyback z kolei pozwoli w dowolnym momencie momentalnie (przyciskając przycisk resetu) rozpocząć nowy pomiar, bez konieczności stopowania sekundnika.