zegarki bulova precisionist

Zegarek do testów dostarczyło Seiko.Zdjęcia: Michał Grygalewicz - MADRUGADA foto art Początkowo problemem może być wspomniany wcześniej pasek – lecz z czasem z pewnością wyrobi się on i ułoży na tyle, że całość będzie idealnie układać się na nadgarstku. Jeśli chodzi o podstawową funkcję czasomierza (będę się upierał, że zegarek nadal służy do odmierzania i pokazywania czasu) spójność designu, użyte materiały i kolorystyka gwarantują bardzo dobre właściwości użytkowe. Projektanci zdecydowali się na dość odważne odwrócenie wykończenia elementów (zamiast typowego i logicznego satynowania większych elementów i polerki detali). Ów gradient przypomina bardziej cień spowodowany zakrzywieniem tarczy, niż rzeczywistą różnicę w barwie samego cyferblatu. O ile KS-y zniknęły na dobre, o tyle Grand Seiko pojawiło się ponownie w roku 1988, wraz wprowadzeniem wysoce precyzyjnych kwarcowych werków 95GS, a prawdziwy powrót do korzeni zaliczyło dopiero w roku 1998, gdy Seiko zdecydowało się na przywrócenie kalibrów mechanicznych, tym razem w postaci serii 9S. Czarny pasek Alpnach Chrono wykonano z nylonu (ze skórzaną wstawką) i niestety, zupełnie bez sensu, podszyto skórą, która usztywniła całość. I choć to jeszcze można przeboleć (bo wygląda całkiem estetycznie), zapięcie wypada w całym zestawieniu najgorzej. Mówiąc wprost robi po prostu tanie wrażenie – jest za delikatne, oporne przy zapinaniu i rozpinaniu a przede wszystkim niewygodne.
Mimo kilku marginalnych minusów to bardzo solidny model w portfolio producenta z Le Locle. Egzemplarz wyceniono na uczciwe 4100 PLN. Samą bransoletę nareszcie wyposażono w nowoczesne zapięcie o nazwie 'T-fit' z opcją regulacji na poczekaniu (wcześniej widziane na Fifty-Eight w brązie, o którym pisaliśmy TUTAJ). Co by nie mówić, to w zasadzie Glidelock od Tudora i to o wiele zgrabniejszym wydaniu, niż zapięcie w Submarinerze. Zegarek wygląda tak, jakby był zaprojektowany 50 lat temu. Dość spora jak na klasyka koperta ma 43mm średnicy (15.25mm wysokości), ale dzięki długim, mocno wygiętym w dół uszom świetnie leży na nadgarstku (minus mało wygodny pasek, ale o nim później). Uznawany nieoficjalnie za następcę nieprodukowanej już (niestety!) linii SKX, 'Żółw' ma wszelkie cechy predestynujące go do stania się kolejną ikoną, nie tylko japońskiej marki. Uszyto go z doskonałej jakości skóry aligatora, podszyto skórą cielęcą, zabarwiono na granatowo i przeszyto granatową nitką. Dawno nie miałem w rękach (i na ręce) paska tak dobrze uszytego, odpowiednio mięsistego i znakomicie układającego się do nadgarstka. Seiko zestawiło pasek ze stalowym motylkiem – i choć wolałbym tradycyjną klamerkę, zapięciu zabezpieczonemu przyciskami też niczego zarzucić nie mogę.
Od dołu opierają się swobodnie o pierścień dekla - tak, że w szczelinę da się wsunąć cienką kartę papieru. Po prawej stronie obudowy umocowano niezakręcaną, sygnowaną koronkę i dwa prostokątno-owalne przyciski stopera. Ponieważ bezel i dekiel koperty są szersze, niż jej środkowa cześć, przyciski oraz koronka chowają się nieco pod ich obrysem. repliki breguet zegarków Jej odbiór zależy w dużym stopniu od wersji kolorystycznej. Nowego Conquesta wybrać można w jednej z trzech opcji: szarej z aplikacjami w kolorze różowego złota oraz (te dwie widzicie na zdjęciach) czarnej ze stalowymi aplikacjami lub szampańskiej z detalami z żółtego złota.