I tak w ramach linii 1858, której nazwa odnosi się do roku założenia Minervy, znajdziemy głównie modele o sportowym charakterze i wyglądzie nawiązującym do zegarków sprzed niemal 100 lat. Jeden z nich trafił do nas na testy. Zanim przeczytacie o moich wrażeniach zachęcam do zapoznania się z historią Montblanca oraz relacją z naszej wizyty w siedzibie Montblanca i Minervy. Na (+)- świetny, niestandardowy design- idealne połączenie klasyki i nowoczesności- manufakturowy, doskonały mechanizm z...- ...przepięknym wykończeniem- logo wyjątkowej manufaktury W najnowszej retro-odsłonie Longnies Ultra-Chron Classic na bransolecie kosztuje 17600 PLN, niezależnie od rozmiaru koperty. Z paskiem cena spada nieco do 17100 PLN, ale zdecydowanie lepiej wybrać opcję pierwszą. Bransoleta odejmuje zegarkowi nieco 'dziadkowości', dodając wygodnego i funkcjonalnego jednocześnie casualu. Słowa pochwały należą się natomiast Glycine za konsekwentny design i bardzo porządną jakość wykonania. Koperta ma bardzo przyjemne obłości, a i wybity między uszami numer seryjny to fajny smaczek. Za recenzowaną wersję Airmana Chrono 09 (lub jeden z trzech innych wariantów kolorystycznych) trzeba zapłacić 12.500PLN, o dobre kilka tysięcy więcej niż za bazowy model bez stopera. Zegarek można kupić na kauczukowym pasku (bardzo miękki i wygodny) albo stalowej bransolecie. W pierwszym wariancie cena na metce to 10.240PLN. Egzemplarz modelu Vacheron Constantin Historiques 222 kosztuje 32 000 CHF (~145 000 PLN). Kupić go można tylko w butikach manufaktury, a dostępność jest mocno ograniczona. Zapewne znaczne więcej klientów wyjdzie z salonów Vacherona ze stalowym Overseas na nadgarstku - bardziej nowoczesnym w formie, bogatszym w błyszczące detale i wyraźnie tańszym.
replica longines watches W przypadku tego konkretnego zegarka nie sprawdzałem precyzyjnie dokładności chodu (na oko wynosiła ona 3 – 7 sekund / dobę, więc wynik jest przyzwoity). A to dlatego, że brak skali minutowej i sekundowej przypomina, że 512-tka ma cieszyć oko, a nie konkurować z zegarem atomowym. Wypukłe szafirowe szkiełko, zamontowane w wąskim bezelu, osłania czarną, półmatową tarczę. Wszystkie widoczne na niej aplikacje namalowano – większość beżową farbą i zieloną luminową. Okienko daty ukrywa się dyskretnie na wysokości godz.3. Jedyny prawdziwie stalowy element kompozycji (w sensie w kolorze stali) to trzy wskazówki odmierzające czas: sekundnik i dwie nieco przykrótkie wskazówki godzinowa oraz minutowa, z niewielką ilością luminowy. Jak zapewne czytelnicy CH24 wiedzą, na nic zda się najlepszy projekt obudowy, kiedy nie mamy płaskiej bazy. I tutaj przechodzimy do najciekawszego elementu Langa czyli kalibru o wewnętrznym oznaczeniu L43.1. Mówiąc obrazowo, rano biegając zakładasz dres i adidasy, potem szybko wskakujesz w coś wygodnego i casualowego do biura, po 12-tej zmieniasz uniform na elegancki garnitur niezbędny przy formalnej kolacji biznesowej by wreszcie wieczorem wskoczyć w coś klubowego. Raz do roku spakujesz walizkę i polecisz w jakieś ciepłe miejsce ponurkować i zresetować organizm. Po pierwsze zegarek jest naprawdę duży i dokładnie takie wrażenie robi na ręce. Chociaż w teorii czerń optycznie zmniejsza, a 45mm to nic szokującego, nadgarstkowe realia są nieco inne. Niestety bardzo in-minus wypada pasek i zapięcie – zupełnie tak jakby szukając oszczędności 'budżetowe' marki postanowiły oszczędzać na właśnie tych elementach.
Za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej dziękujemy restauracji 'Sztolnia. Chleb, Mięso, Wino'. Marka, która nie jest liderem w ilości czy też złożoności zegarmistrzowskich komplikacji, tworząc rodzinę czasomierzy sportowo-codziennych dostępnych dla szerokiego grona odbiorców zyskała miano jednej z najlepiej rozpoznawalnych, obok Rolexa, marek na świecie. Z tej właśnie linii pochodzi recenzowany model Seamaster Planet Ocean w wersji Big Size.